Przemiana w 10 lat, inspirująca historia!


Odstraszasz w lodówce i pomoc znajomych, ale przede wszystkim ciężka praca nad samym sobą, zmieniły Kamila Górskiego. Warto poznać historię tej przemiany! To najlepsze #10yearschallenge


Kamil na co dzień pracuje w szpitalnym laboratorium. Dziś dla znajomych jest symbolem zdrowego trybu życia. Ale 10 lat temu ważył 126 kilogramów, Jego BF wynosiło około 30% i miał prawie 150 cm w pasie.

Mój wygląd 10 lat temu można opisać w dwóch słowach – mała orka. To była po prostu tragedia.

Dziś Kamil waży 90 kg, BF ma na poziomie 13,7%, w pasie 89 cm, a w klacie 120 cm. Poznajcie historię tej przemiany. Jak Kamil tego dokonał, co przykleił sobie w lodówce, jak zmienił swoje nastawianie, dietę i całego siebie?

Paweł Marciniak z portalu Nauka Fitness Zdrowie:
Dlaczego postanowiłeś się zmienić?

Kamil Górski:
Dojrzewanie do tego było bardzo złożonym procesem. Od dziecka miałem raczej tendencję do tycia i zawsze podziwiałem tych, którzy bardzo dobrze wyglądają i są wysportowani. W akademiku wielu kolegów ćwiczyło na co dzień na korytarzu (pompki, podciąganie, skakanka), chodzili na siłownię, na pobliską halę sportową naszego UM w Lublinie. Cały czas im zazdrościłem.

Niestety wtedy żyłem w przekonaniu, że się po prostu nie da. Kamieniem milowym była moja praca magisterska, pod tytułem “Patofizjologia makroangiopatii cukrzycowej” po obronie której, postanowiłem coś ze sobą zrobić! -To dlatego, że sam na sobie widziałem wszystkie objawy cukrzycy typu 2. Do tego miałem dość swojej sylwetki. Tego, że nie mogę wejść po schodach bez zadyszki, że wstydzę się zdjąć t-shirt na plaży, że mam piersi większe niż niektóre moje koleżanki…

PM:
Teraz jest zdecydowanie inaczej! Pytanie co zrobiłeś, by się tak zmienić?

KG:
Przede wszystkim poprosiłem o pomoc przyjaciół, którzy wiele lat już ćwiczyli i do dziś jestem im wdzięczny za tę pomoc. Zaczęło się od zmiany nastawienia, myślenia! Koniec z myśleniem, że się nie da!

Od razu poszła zmiana diety, z jadłospisu wyleciały wszystkie panierowane mięsa, kosztem gotowanych lub grillowanych, zacząłem liczyć kalorie i makroskładniki. W ten sposób udało się zwalić pierwsze 20 kg smalcu. Potem przyszedł czas na rozpoczęcie treningów. I tu znowu pomoc przyjaciół, którzy pokazali mi technikę, ułożyli pierwsze plany treningowe. Wtedy spadła waga o kolejno 25 kg, więc udało mi się w sumie zrzucić 45 kg tłuszczu. Zaczęło się też rutynowe chodzenie na siłownię, a gdy nadarzyła się okazja to wyposażenie własnej małej i prywatnej, ale w 100% wystarczającej, aby być w pełni niezależnym czasowo.




PM:
Gdybyś miał komuś zasugerować jak dokonać podobnej zmiany, to o czym powinien ten ktoś pamiętać?

KG:
Po pierwsze, trzeba zmienić myślenie. Bo wszystko siedzi tak na prawdę w głowie. To ten głos, który mówi, że się nie da, że nie potrafię, że nie mam czasu. Pracuję dyżurowo i spokojnie znajduję czas na treningi, na życie osobiste, na rozwijanie własnych pasji. Nie tracę bezsensownie czasu na siedzenie przed tv z paczką chipsów… tylko idę na trening.

Po drugie, nie powinniśmy się wstydzić proszenia o pomoc. Nie każdy zna się na wszystkim, a w szczególności na dietetyce, na sporcie. Od tego są dietetycy, trenerzy personalni. Może wokoło Ciebie są takie osoby, które Wam pomogą.

Po trzecie, nie wstydź się iść na siłownię. Nikt nie będzie się z Ciebie śmiał. Z tego jak wyglądasz, jakie ciężary na początku podnosisz. Bo i tak jesteś już o krok przed tymi, co nawet nie zaczęli.

Po czwarte, nie rezygnuj po krótkim czasie, bo nie widać efektów. Proces przemiany jest procesem długotrwałym i wymaga cierpliwości. Nic nie da rady go przyspieszyć. Praca, praca i jeszcze raz praca.

Po piąte, zmień nawyki żywieniowe. Wiem, że kalorie są nośnikiem smaku potraw, ale mamy XXI wiek i w internecie można znaleźć super przepisy na smaczne i niedrogie dania w wersji fit. Nie myśl, że bycie szczupłym dużo kosztuje.

Po szóste, nie wierz w cudowne suplementy, które spalają 10 kg w tydzień. Bo w tydzień stracisz tylko 7 dni i nic więcej.

PM:
Świetna wyliczanka, ale co z problemy, które napotykasz na też trudnej drodze przemiany?

KG:
Pierwszym problemem były częste zniechęcenia, gdy długo nie było widać efektów, ale wtedy zawsze sobie powtarzałem, że muszę dalej, że nie „od razu Rzym zbudowano”. Drugim było późniejsze ciągłe gadanie rodziców, żebym coś wreszcie zjadł, bo sama skóra i kości, żebym się w jakąś anoreksję czy bulimię nie wpędził. Ale tu na szczęście wystarczyła rozmowa i pokazanie wzorowych wyników badań laboratoryjnych. Trzecim problemem były napady chęci na podjadanie między posiłkami mimo, że nie byłem głodny. Wtedy jednak wystarczyło na lodówce nakleić swoje stare zdjęcie z dopiskiem: Nigdy więcej!!!

PM:
Jaki jest więc konkretnie Twój sekret? Dieta – jaka? Ćwiczenia – jakie?

KG:
W kwestii diety to posługuje się kalkulatorem kalorycznym z wyliczeniem makroskładników, ale też nie jestem niewolnikiem wagi. Nie robię sobie wyrzutów jeśli raz w tygodniu przekroczę założony limit kaloryczny, bo na przykład ze znajomymi zjem pizzę czy kawałek tortu. Bo i tak przez 95% tygodnia tego nie robię. Do tego z diety wyrzuciłem wysoce przetworzone produkty i raczej stawiam na prostotę w produktach, z których dopiero sam wyczarowuję w kuchni pyszne jedzenie na cały dzień. I po prostu do pracy noszę w pudełkach gotowe własne jedzonko. No i unikam panierowania czy też smażenia w głębokim tłuszczu. Ale staram się jeść albo wszystko (jeśli pozwala mi na to założony limit kaloryczny), albo zastępuję tłuste składniki chudszymi na przykład śmietanę zastąpiłem jogurtem greckim, pełnotłuste sery tymi chudszymi.

W kwestii treningu to robię normalny trening siłowy 4-5 razy w tygodniu, bo o dziwo bardzo szybko się regeneruję. Łączę klatkę piersiową z bicepsem, plecy z tricepsem, barki z nogami. Po każdym treningu obowiązkowo 25 minut interwałów, trening brzucha 3 razy w tygodniu. Plany treningowe zmieniam zazwyczaj co 2 miesiące. W związku z tym, że teraz ćwiczę na własnej siłowni, to opieram się głównie na treningu na wolnych ciężarach.

PM:
A jak się teraz czujesz i jak teraz oceniasz siebie sprzed 10 lat?

KG:
Teraz czuję się znakomicie. Wyglądam świetnie, wreszcie nie wstydzę się własnego ciała, z wielką przyjemnością patrzę na spojrzenia znajomych z dawnych lat, którzy wtedy się ze mnie wyśmiewali, a dziś wyglądają gorzej niż ja. Dodam, że ja się z nich nie śmieję. Do tego wielką przyjemność sprawia mi pomaganie innym, którzy też chcą się zmienić. Czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem, ale w ten sposób spłacam dług wdzięczności za okazaną mi wtedy pomoc. Co prawda pojawił się pewien mały problem z mojej przemiany… Trzeba było wymienić całą garderobę (uśmiech). Wyzbyłem się wstydu, wyrobiłem dobre nawyki, zarówno fizyczne jak i żywieniowe, nauczyłem się gotować na nowo.

Moja własna ocena sprzed tych 10 lat… na pewno byłem wtedy leniem do potęgi n-tej w zakresie dbania o siebie. Nie lubię własnej wersji siebie sprzed lat. Ale jest to dla mnie nauczka, do czego można się doprowadzić, gdy się nic ze sobą nie robi. Ale też jest to świetny przykład, że gdy się chce to można wszystko. Wszak moje zdjęcie nadal wisi na lodówce i nadal chroni mnie przed podjadaniem.

PM:
Dzięki wielkie za inspirującą opowieść o Twojej przemianie.


Instagram Kamila 





Paweł Marciniak

Autor bloga Nauka Fitness Zdrowie




O blogu

Nauka Fitness Zdrowie to blog dla aktywnych fizycznie. Łączę nam nim rzetelne informacje z dobrą motywacją!

Nauka Fitness Zdrowie jest wyłącznie blogiem informacyjno-rozrywkowym. Nie prowadzę porad medycznych, a wszelkie informacje zamieszczone na stronie nie zastępują indywidualnej konsultacji z lekarzem. Stosowanie się do treści zawartych na blogu powinno za każdym razem odbyć się pod nadzorem lekarza-specjalisty lub profesjonalnego trenera.

Paweł Marciniak


KONTAKT